Nie znamy ich imion, nie wiemy, jakie historie pozostawili za sobą. Wiemy jednak, że ponad sto lat temu właśnie tutaj zakończyła się ich droga. Żołnierze różnych narodowości, polegli w 1915 roku podczas walk nad Sanem, po raz kolejny zostali przywołani we wspólnej pamięci mieszkańców. Bo choć historia zapisała ich jako bezimiennych, nie oznacza to, że zostali zapomniani.
22 października br., mszą świętą w kościele w Kostkowie rozpoczęły się uroczystości upamiętniające żołnierzy poległych podczas I wojny światowej. Eucharystię koncelebrowali ks. Robert Drążek, ks. Jacek Wajda oraz ks. Andrzej Kudyba.
Następnie uczestnicy udali się na cmentarz wojenny. Wśród zgromadzonych obecni byli dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury Artur Bżdżoła, społeczność szkolna z Wólki Pełkińskiej na czele z dyrektor Bożeną Figielą, nauczyciele, duchowni oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości.
Wspólna modlitwa, kwiaty złożone na mogiłach i płomienie zapalonych zniczy stały się symbolicznym wyrazem pamięci o tych, których losy na zawsze splotły się z historią tej ziemi.
Dalsza część uroczystości odbyła się w świetlicy wiejskiej w Leżachowie-Osadzie, gdzie głos zabrała Krystyna Naspińska, lokalna poetka. Zaprezentowane przez nią utwory nadały spotkaniu refleksyjny charakter. Jej twórczość stała się kolejnym głosem w opowieści o przeszłości, która – choć coraz odleglejsza – wciąż pozostaje częścią lokalnej tożsamości.
Za organizacją tego wydarzenia stoją ludzie, dla których troska o historię nie kończy się na corocznych uroczystościach. Szczególne słowa uznania należą się Stowarzyszeniu KST w Wólce Pełkińskiej na czele z Januszem Krasickim, nie tylko za przygotowanie obchodów, ale przede wszystkim za nieustanną opiekę nad miejscem spoczynku poległych żołnierzy. Podziękowania kierujemy również do pań z Koła Gospodyń Wiejskich oraz sołtysa Leszka Wołoszyna za gościnność i serdeczne przyjęcie uczestników spotkania.
Ponad sto lat temu nad Sanem ucichły odgłosy walk. Pozostały mogiły, historia i odpowiedzialność kolejnych pokoleń za zachowanie pamięci. Bo dopóki są ludzie, którzy przy tych mogiłach przystają, zapalają znicz i przywołują losy poległych, dopóty ich historia pozostaje żywa.
Fot. Iwona Rogus-Zawadzka




